Czerwona kartka i gonienie wyniku
Szczypiorniści Sambora przez większość meczu odrabiali straty. W 16. minucie goście zza Wisły zyskali czterobramkowe prowadzenie (4:8). Tczewianie dochodzili do sytuacji rzutowych, jednak na ich przeszkodzie stawali bramkarze z Usara, również w przypadku rzutu karnego, którego nie dał rady strzelić Tomasz Brzoza. Do tego doszło parę niewymuszonych błędów, m.in. niedokładne podania. Do przerwy gospodarze przegrywali 8:12.
Po wznowieniu gry Sambor mierzył się z brakiem szczęścia. Po dobrych akcjach ofensywnych w poprzeczkę trafił Damian Przysowa, zaś chwilę później Jakub Śmiełowski obił słupek. Byli oni jednak jednymu z trzech pierwszych strzelców tczewskiej drużyny w drugiej połowie. Poza nimi trafił też z rzutu karnego Wojciech Daszek. Dzięki dobrej skuteczności i zwartej obronie piłkarze trenera Igora Stankiewicza zbliżyli się do kwidzynian. Od 38. minuty Sambor zdecydowanie dominował na parkiecie, dokładając kolejne bramki. Licznik Usara zatrzymał się na 14. Stan rywalizacji wyrównał Marcin Czarnecki. Z koła na prowadzenie gospodarzy wyprowadził Damina Przysowa, zaś na 16:14 rzucił znów Marcin Czarnecki.
Wydawało się, że spotkanie powoli układa się po myśli tczewian. Jednak w 40. minucie karę dwóch minut otrzymał Przysowa, chwilę później na ławkę powędrował Wojciech Daszek. Nie był to jednak koniec problemów naszych szczypiornistów, bo czerwoną kartkę za atak na twarz przeciwnika otrzymał Damian Przysowa. Tę sytuację (ale też indolencję strzelecką Sambora) skrzętnie wykorzystali kwidzynianie, którzy znów wyszli na prowadzenie i utrzymywali je właściwie do samego końca.
Zwycięskie karne
W końcówce obie drużyny nie imponowały skutecznością. Minimalnie bliżsi wygranej byli goście. W 59. minucie mogli wyjść na dwubramkowe prowadzenie dwukrotnie. Najpierw jednak strzał obronił bramkarz tczewian Jakub Skonieczny. Samborzanie nie wykorzystali okazji do wyrównania, jednak chwilę później mogli doprowadzić do remisu po błędzie kroków Jakuba Cissa. I tak się stało. Kluczową bramkę na remis rzucił najlepszy strzelec gospodarzy w tym meczu - Marcin Czarnecki (łącznie cztery razy pokonał bramkarzy gości, trzykrotnie ta sztuka udała się Jakubowi Śmiełowskiemu, Olafowi Relidze, Filipowi Tokarzowi oraz Tomaszowi Brzozie).
Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne. Jedynym graczem Sambora, który nie trafił do siatki w serii rzutów z siódmego metra był Mateusz Daszek. Całe szczęście kończący piątą serię Beniamin Werra również nie wykorzystał swojej okazji, co skutkowało przedłużeniem rywalizacji. W dziesiątej kolejce znów pomylił się Werra. Piłkę odbił pilnujący bramki Maciej Graczyk. Decydujący rzut wykonał Jakub Śmiełowski i Sambor mógł cieszyć się ze zdobycia dwóch punktów (zwycięstwo w karnych 9:8).
Mieliśmy dziś więcej szczęścia niż nasz nasz przeciwnik, bo pomimo słabszej gry zdołaliśmy zdobyć dwa punkty [...]. Dwa ostatnie bardzo ważne dla nas spotkania przegraliśmy i w Olsztynie, i w Bydgoszczy [...] Ten mecz [z Usarem Kwidzyn - przyp. red.] troszeczkę nas uspokaja.
- Igor Stankiewicz, pierwszy trener Sambora Latochy Agropomu Tczew
Po meczu rozmawialiśmy chwilę z trenerem tczewian Igorem Stankiewiczem, który odniósł się do dyspozycji drużyny w meczu, problemowej czerwonej kartki oraz walki o otrzymanie:
Obecnie Sambor zajmuje 11. miejsce w grupie A 1. ligi z 13 punktami na koncie. Do dziesiątego PGE KPR Gryfino traci osiem oczek. Z rozgrywek w sezonie 2024/2025 do II ligi spadnie ostatni zespół w tabeli. Na razie to miano dzierży KS Szczypiorniak Olsztyn z dziewięcioma zdobytymi punktami. Kolejny mecz szczypiorniści z Grodu Sambora zagrają z najbliższy czwartek - 3 kwietnia. Do hali Powiatowego Centrum Sportu przyjedzie znów klub z Kwidzyna, tym razem SMS ZPRP (zajmujący czwarty plac w klasyfikacji generalnej). Pierwszy gwizdek sędziego wybrzmi o godzinie 19:30.
Napisz komentarz
Komentarze